Brytyjskie ministerstwo środowiska doradziło ministrom, by nie angażowali się formalnie we współpracę z Vantarą – gigantycznym prywatnym zoo należącym do Ananta Ambaniego. Wynika to z dokumentów uzyskanych na podstawie brytyjskiej ustawy o dostępie do informacji publicznej. Sprawa wypłynęła tuż przed posiedzeniem komitetu CITES w Genewie, któremu przewodniczy Wielka Brytania.
Czym jest Vantara
Vantara to prywatne zoo o powierzchni 1400 hektarów w stanie Gudżarat, położone w pobliżu zakładów rafineryjnych rodziny Ambanich. Jego założyciel, 31-letni Anant Ambani, jest synem Mukesha Ambaniego, jednego z najbogatszych ludzi w Indiach. Od 2022 roku w ośrodku zgromadzono podobno ponad 150 tysięcy zwierząt. Vantara chwali się wysokimi standardami opieki, m.in. basenem hydroterapeutycznym dla słoni, gdzie przebywa ponad 260 osobników.
Organizacje przyrodnicze od dawna pytają, jak tak szybko udało się sprowadzić tak wiele zwierząt, w tym gatunków zagrożonych. W ubiegłym roku indyjski sąd najwyższy uznał, że operatorzy zoo nie złamali prawa. Misja rozpoznawcza CITES zwróciła jednak uwagę na wątpliwości co do przestrzegania przez Indie międzynarodowych reguł importu zwierząt. W raporcie z listopada 2025 roku napisano, że potrzebna jest ostrożność, aby import dużych liczb zwierząt nie napędzał popytu na osobniki pozyskane nielegalnie. Rekomendację czasowych ograniczeń wobec Indii później wycofano.
Lobbing przed posiedzeniem CITES
Z dokumentów wynika, że w maju urzędnicy Defra spotkali się z przedstawicielem Vantary oraz amerykańską firmą lobbingową Checkmate Government Relations, założoną przez Chesa McDowella, znajomego Donalda Trumpa Jr. z polowań. Według wewnętrznej notatki firma chciała przekonać Wielką Brytanię do łagodniejszej oceny działań Indii. Argumentowała, że odpowiedzialność za sprawdzanie legalności ciąży głównie na eksporterach, a nie na kraju importującym.
Podczas spotkania zaproszono brytyjskich urzędników do odwiedzin w zoo. Odmówiono, aby zachować bezstronność w roli przewodniczącego CITES. Później inna firma, Atlas Strategy, działająca w imieniu Vantary, zwróciła się do ówczesnej minister środowiska Emmy Reynolds i minister ds. przyrody Mary Creagh, ponownie wspominając o wizycie. Po prośbie o radę zalecono, by ministrowie nie wchodzili w formalne relacje z Vantarą.
Dokumenty ujawniają też wątpliwości wokół wniosku Vantary o import sokołów i ich mieszańców. Nieujawniona organizacja przekazała 50 tysięcy funtów „darowizny” hodowcy z Wielkiej Brytanii, a tamtejsi urzędnicy CITES uznali tę transakcję za komercyjną. Sokoły nie trafiły do Indii.
Stanowisko Vantary i brytyjskiego rządu
Rzecznik Vantary zapewnił, że zoo nie importowało sokołów z Wielkiej Brytanii ani nie zatrudniało i nie opłacało firm lobbingowych. Według doniesień Checkmate i Atlas Strategy działały pro bono, więc nie musiały rejestrować się jako lobbyści konsultingowi. Vantara zapowiada „reset”: dobrowolnie wstrzymała import zwierząt na rok i zatrudniła Johna Scanlona, byłego szefa CITES. Ambani mówił w wywiadzie, że sprowadza zwierzęta wyłącznie legalnie, dla ich dobra.
Rzecznik Defra podkreślił, że Wielka Brytania ma surowe przepisy chroniące gatunki zagrożone, a każdy wniosek jest oceniany indywidualnie.
Co to oznacza w praktyce
CITES, czyli konwencja waszyngtońska, obowiązuje także w Polsce i całej Unii Europejskiej. Zezwolenia na przywóz i wywóz chronionych gatunków wydają u nas wyznaczone organy, a unijne przepisy implementują konwencję. Dla przeciętnego czytelnika sprawa jest przede wszystkim przykładem, jak wielkie pieniądze i lobbing mogą próbować wpływać na ocenę handlu dzikimi zwierzętami. Nie ma w artykule informacji, by dotyczyła ona bezpośrednio Polski.
Warto pamiętać, że nie postawiono Vantarze zarzutów, a indyjski sąd oczyścił jej operatorów. Dyskusja dotyczy jednak tego, czy system kontroli importu skutecznie chroni dzikie populacje przed nielegalnym pozyskiwaniem zwierząt.
Źródło: The Guardian – „UK ministers told not to engage formally with Indian mega-zoo after lobbying”






