Po największym w historii ataku na giełdę kryptowalut klienci Binance wypłacili w niedzielę aktywa o wartości około 3,6 mld dolarów. Giełda wznowiła działanie po tym, jak wstrzymała wszystkie transakcje w reakcji na włamanie, które objęło cyfrowe aktywa warte 6,3 mld dolarów. Za atakiem mają stać hakerzy powiązani z Koreą Północną.
Co się wydarzyło po wznowieniu działania
Binance poinformowało na platformie X, że między godziną 6:00 a 15:30 czasu GMT 1 listopada przetworzyło wypłaty na kwotę 4,649 mld dolarów oraz wpłaty na 1,01 mld dolarów. Daje to saldo netto na poziomie około 3,64 mld dolarów odpływu. Firma podkreśla, że po początkowym gwałtownym wzroście liczba wypłat spadła i się stabilizuje, a odpływ to nieco ponad 2% z 171 mld dolarów aktywów pozostających pod zarządzaniem giełdy.
Wypłaty ponad dwudziestu kilku głównych kryptowalut, w tym bitcoina i ethereum, zostały już wznowione. Pozostałe usługi mają wracać etapami, gdy zakończą się kontrole bezpieczeństwa.
Kto stoi za atakiem i jak doszło do włamania
Wpływowe instytucje, w tym amerykańskie FBI, wskazują na Koreę Północną. Atak przypisano grupie TraderTraitor, znanej też jako Lazarus Group, która w 2025 roku ukradła z giełdy Bybit rekordowe wówczas 1,5 mld dolarów. FBI opublikowało w sobotę listę adresów portfeli powiązanych z grupą i zaapelowało do firm z branży o blokowanie transakcji z ich udziałem. Binance z kolei zabiegało o to, by emitenci kryptowalut zamrozili skradzione aktywa.
Wstępne ustalenia firmy sugerują, że punktem wyjścia mógł być przejęty laptop jednego z inżynierów, dzięki któremu napastnicy znaleźli sposób na wykonywanie nieautoryzowanych transakcji. Atak dotknął globalną giełdę Binance.com. Platforma przeznaczona dla klientów w USA, jak podano, nie została naruszona.
Kto pokryje straty
Binance zapewnia, że w całości pokryje straty wynikające z kradzieży. Według firmy zdołała już uzupełnić około 95% skradzionych aktywów, a odnalezienie środków na resztę może potrwać dłużej. Do zastąpienia aktywów klientów wykorzystano między innymi skarb korporacyjny oraz fundusze: ubezpieczeniowy dla kontraktów futures i rezerwę awaryjną. Firma zarezerwowała ponad 6,3 mld dolarów na skutki ataku. Jak oświadczyła: „Nasze zobowiązanie pozostaje niezmienne: Binance w pełni pokryje finansowe skutki skradzionych w tym incydencie środków”.
Co to oznacza dla polskich użytkowników
Binance ma setki milionów zarejestrowanych użytkowników na świecie, więc z giełdy korzystają także Polacy. Z przedstawionych informacji wynika, że włamanie dotyczyło globalnej platformy Binance.com, a o wpływie na klientów z konkretnych krajów, w tym z Polski i UE, nie podano żadnych szczegółów. Osoby, które mają tam środki, powinny śledzić komunikaty giełdy i sprawdzać, które usługi są już dostępne.
Ta historia przypomina też o podstawowej zasadzie: w przypadku giełd kryptowalut aktywa przechowuje podmiot trzeci, a ich bezpieczeństwo zależy od jego zabezpieczeń. Z tego powodu część inwestorów trzyma większe kwoty poza giełdą, we własnych portfelach, choć wiąże się to z innymi zagrożeniami, na przykład utratą dostępu do kluczy. Warto też włączyć dwuskładnikowe uwierzytelnianie i zachować ostrożność wobec wiadomości podszywających się pod giełdę, które mogą pojawić się w następstwie głośnych incydentów.
Źródło: BBC News – „Binance users withdraw $3.6bn after record crypto hack”






